Za moim oknem noc ciemna i dżdżysta,
wiatr liście w parku do snu już układa,
w mokry trotuar dudni deszcz pianista,
z kałuż klawiszy płynie serenada.
Jesienny koncert grają
deszcz z księżycem,
wybitna przecież wirtuozów para,
pierwszy gra largo na białych klawiszach,
drugi na czarnych nadążyć się stara.
Pożółkły listek lekko pobudzony,
choć tempo, soku nie rozrzedza w żyłach,
w małej alejce z dawna zadłużony,
co wąską kibić za platanem skryła.
Zamilkły rzewnej serenady nuty,
listek z alejką wtuleni wzdychają,
kończąc na dzisiaj jesienne debiuty,
deszczyk z księżycem nokturn nam zagrają.