Janowi R.
Czarno białe klawisze czekają na dotyk,
lecz Twe dłonie nie słyszą ich cichego łkania.
Nuty na pięciolinii łzy ronią z tęsknoty,
A piosenki zgubiły swój czas zaśpiewania.
Lecz Twe rymy spajają strofy wciąż solidnie,
i choć smutek się wplątał chyłkiem między słowy,
wszak wieczór - kiedy ciemniej, rankiem - kiedy widniej,
Słychać oddech poezji - mocny, rześki, zdrowy!

