RODZICOM
ciemne ramiona krzyża
ozdabiam kirem bólu
z którym wciąż żyję
kwiaty chryzantem
wkładam do wazonu
by czuły się jak firanka wspomnień
odprowadzona w ostatnią drogę
Odwiedza nas 165 gości oraz 0 użytkowników.
RODZICOM
ciemne ramiona krzyża
ozdabiam kirem bólu
z którym wciąż żyję
kwiaty chryzantem
wkładam do wazonu
by czuły się jak firanka wspomnień
odprowadzona w ostatnią drogę
Boże Narodzenie
Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka
w dzień szczególny w dzień jedyny
gdy staniemy wokół stołu
i
modlitwę odmówimy
bo tradycja u nas taka
której nie ma nigdzie w świecie
gdzie na stole biały obrus
a na sianku małe dziecię
biel opłatka i życzenia
zdrowia szczęścia pomyślności
puste miejsce dla wędrowca
Pośród nocnej ciszy,
w pieluszki spowity, na
lichym posłaniu leży Jezus mały.
Nie było gospody,
by głowę położył,
a śnił sen szczęśliwy,
że w sercach zamieszka.
Trzej królowie
jadą gwiazdą prowadzeni.
składają swe dary przed
Emanuelem.
Janowi R.
Czarno białe klawisze czekają na dotyk,
lecz Twe dłonie nie słyszą ich cichego łkania.
Nuty na pięciolinii łzy ronią z tęsknoty,
A piosenki zgubiły swój czas zaśpiewania.
Lecz Twe rymy spajają strofy wciąż solidnie,
i choć smutek się wplątał chyłkiem między słowy,
wszak wieczór - kiedy ciemniej, rankiem - kiedy widniej,
Słychać oddech poezji - mocny, rześki, zdrowy!
List do Jana
Nie posprzątasz mieszkania
nie podlejesz dziś kwiatków”
„Duszę skrzypiec obudzisz”
grając przy swoim dziadku.
Nie przeczytasz gazety
nie zapłacisz podatku”
Już zapięty w „Sutannie”
guzik życia ostatni.
O północy umarły wczorajsze gazety,
I zastygł krzyk z tytułów, jak przerwane słowo,
Z datą urodzin-śmierci tą samą niestety...
Cześć ich pamięci! Żyły krótko, jednodniowo.
Do cna zczytane truchła spoczną wnet w spokoju
(zanim ich ekshumację zrobi archiwista)
W trumnach piwnic i strychów, w ciemnicach pokojów;
Bądź czeka je kremacja w domowych ogniskach...
